Ahoj!
Ledwo wczoraj pojawił się wpis z ostatniej Niedzieli, już pojawia się kolejny. :) Wielkimi krokami zbliża się koniec przydatności oleju z nasion marchwi, który w wakacje stosowałam do dodatkowego zabezpieczania włosów. Moja skóra się z nim nie polubiła, więc musiałam wymyślić inny sposób na zużycie go. Dziś miał miejsce jego debiut w olejowaniu włosów.
Co zrobiłam?