poniedziałek, 28 marca 2016

Nowości z grudnia, stycznia, lutego i marca

Halo!

Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo lubię czytać posty zakupowe. To trochę tak jakbym sama kupiła te kosmetyki. :D Sama zakupy robię bardzo rzadko, ponieważ kosmetyków do włosów mam aż nadto, a skóra wymaga minimalistycznej i jednakowej pielęgnacji. Czasami nawet mam szczęście i uda mi się coś wygrać. Są to jednak wyjątkowe sytuacje. Z tego też powodu posty z nowościami u mnie nie pojawiają się co miesiąc ani co dwa, a żeby jakoś wyglądały muszę je zbierać z 3-4 miesięcy. 

Grudzień był miesiącem prezentów i wygranych, a nie zakupów. Na początku grudnia przyszły wygrane przeze mnie książki: "Tajniki makijażu" Ewy Grzelakowskiej-Kostogłu, czyli Red Lipstick Monster, na kanale empik.com oraz "Superfood na co dzień" Jamie'go Olivera na portalu Smaker. RLM jest chyba jedyną youtuberką, którą oglądam. Uwielbiam jej pozytywną energię i sposób w jaki traktuje makijaż. Moje umiejętności makijażowe nie są zbyt zaawansowane, dlatego książka bardzo mnie zainteresowała. Z kolei Jamie Oliver to mój ulubiony zagraniczny kucharz - kocham jego książki i programy telewizyjne. Podobnie jak Ewa tryska energią i czerpie ogromną przyjemność z tego, co robi. Jak się na tę dwójkę patrzy to aż się człowiekowi chce. ;) Superfood w wykonaniu Jamie'go zachęcająca do eksperymentowania i zdrowego odżywiania. Wiele się dowiedziałam z książki i zjadłam już kilka potraw. 


Jako że w zeszłym roku byłam jeszcze aktywną użytkowniczką forum Good Hair Day (obecnie nie mam chęci się na nim udzielać) wzięłam udział w forumowych mikołajkach. Moim Mikołajem była Anita. W paczuszce była piękna kartka z życzeniami, odżywka Oil Repair 3, wosk Yankee Candle Christmas Memories (idealny na święta), mydełko z wizerunkiem Mikołaja, dwa lakiery do paznokci Wibo, eyeliner Eveline oraz próbki i słodycze (które zniknęły w zastraszającym tempie). Lakiery i eyeliner planowałam kupić. Do tej pory stosuję je bardzo często. Odżywka czeka na swoją kolej.


Moja dobra koleżanka wyprowadziła się do Niemiec, a że przyjeżdżała na święta do Polski to postanowiłyśmy zrobić sobie mikołajkowo-podchoinkowe prezenty. Głównym sklepem, w którym Malwina się zaopatrywała był oczywiście DM. Oprócz pięknego zestawu kosmetyczek i mniamniuśnych słodyczy, a także słodkiej świnki-breloczka i ogrzewacza do rąk z misiem, otrzymałam kosmetyki. Niektóre z nich dostałam w "spadku", ponieważ się u niej nie sprawdziły, a reszta to nówki. W paczce znalazły się:
- miodowa odżywka do włosów Garnier - lekka odżywka emolientowo-humektantowa, 
- odżywka do włosów blond Udowaltz - dzięki niej "odkryłam", że moje włosy lubią aminokwasy,
- olejek do pielęgnacji skóry Babylove - czeka na pierwsze olejowanie,
- oliwkowa odżywka do włosów Garnier - czeka na testowanie,
- odżywka Garnier Cudowne Olejki - czeka na testowanie,
- maska do włosów blond Udowaltz - czeka na testowanie,
- biała kredka do oczu Alverde - całkiem nieźle napigmentowana i dość miękka, świetnie się sprawdza na mojej linii wodnej,
- korektor Alverde - nie jest zły, ale mógłby mieć większe krycie jak dla mnie,
- błyszczyk Alverde - pigmentacja jest dość słaba, ale łatwo da się nim stopniować kolor na ustach,
- Top Coat Mega Shine p2 - pięknie nabłyszcza lakier i przedłuża jego żywotność na paznokciach,
- olejek do paznokci Alverde - idealny skład i świetne działanie,
- zielony korektor na zaczerwienienia Alverde - całkiem przydatny pod makijaż i niwelowanie rumienia,
- gąbka Ebelin - uwielbiam nią nakładać płynne podkłady i wklepywać korektory,
- żel do kąpieli Babylove - nie podrażnia mojej skóry, reszta czeka na mycie włosów,
- gąbeczka do demakijażu Ebelin - na śmierć o niej zapomniałam...


Styczeń przyniósł mi jedynie zakupy ze Zrób sobie krem. Kwas hialuronowy nakładam pod olej na twarz. Rewelacyjnie nawilża. Hydrolat z kwiatów gorzkiej pomarańczy okazał się niewypałem nawet mocno rozcieńczony. Ekstrakt z ananasa (bromelaina) i ekstrakt z papai (papaina) wzbogaciły białą glinkę i tworzą idealny peeling enzymatyczny. Czerwona glinka była dodatkiem otrzymanym od sklepu. Papierki lakmusowe przydają się przy określaniu ph kosmetyków.


W lutym odwiedziłam rodzinę w małopolskie i po drodze wstąpiłam do Krakowa, gdzie spotkałam się z Kas, Ilyrią i Sokoliczką, które poznałam na GHD. W ramach spotkania wymieniłyśmy się odlewkami kosmetyków. Przybyły mi:
- arganowy olej wzmacniający do włosów Ecolab - czeka na testy,
- szampon kojący Ecolab - po jednym użyciu nie zaszkodził i nie skrócił świeżości włosów,
- szampon gorczycowy Fitokosmetik - bardzo się z nim polubiłam, nie podrażniał, nie skracał świeżości, nie robił przyklapu i domywał olej, kiedyś go na pewno kupię.
Dodatkowo od Kas otrzymałam paletkę Makeup Revolution "What you waiting for?". No właśnie: na co czekam? Mam już książkę o makijażu to trzeba to wykorzystać! Zakochałam się w kolorach. Dobrze się z nimi pracuje.
Podczas spotkania z rodziną dostałam od cioci sole do kąpieli Floris, które pod koniec zeszłego roku podbiły moje serce. Tym razem zapach morski, pomarańcza i sosna.


Marzec za to obfitował w nowości, ponieważ wiele kosmetyków mi się skończyło. Miałam też trochę szczęścia. :) Na początku miesiąca wybrałam się na dermokonsultacje z Sylveco. Spędziłam świetnie czas. Jako że moje usta wołały o ratunek ze względu na kryzys wywołany brakiem peelingu kupiłam pomadkę peelingującą, a w prezencie otrzymałam pomadkę brzozową (jakimś cudem wciąż nie doczekała się recenzji...). W ramach dermokonsultacji dostałam próbki kremu rokitnikowego i lipowego płynu micelarnego. 


Na fanpage Elfa Pharm w wegańskim konkursie wygrałam sól do kąpieli Trawa cytrynowa i Werbena, olejek do kąpieli Ylang Ylang i Pomarańcza, peeling cukrowo-solny Olej arganowy i Figa (ten zapach jest och... ach...) oraz masło do ciała Róża piżmowa i Zielona herbata. Nie zaprzeczę, że ogromną radość sprawiła również ta folia bąbelkowa...


W sklepie Naturalissa postawiłam na moje dwa pewniaki, czyli tonik z kwasami PHA, dwie buteleczki mojego ulubionego hydrolatu z kocanki, a także kupiłam olej z róży piżmowej jako zastępstwo dla oleju z dzikiej róży.


Od ponad miesiąca odwiedzam drogerię Damian i biorę próbki podkładów płynnych. Wcześniej był to Gosh w dwóch odcieniach, a niedawno widoczne na zdjęciu Bourjois i Lumene, których kolory mi nie odpowiadają. W ten sposób zrezygnowałam z poszukiwania podkładu płynnego i postanowiłam zostać przy minerałkach AM. Tego samego dnia zawitałam również do sklepu Ekokoziołek, gdzie znalazłam maskę Biovax Bambus i Awokado w saszetce. Po pierwszym użyciu maski czuję, że kupię pełnowymiarowe opakowanie.


Na blogu Kosmetyki bez tajemnic udało mi się wygrać lutowego Shinyboxa. Angel dorzuciła do wygranej piankę oczyszczającą aloesową Skin79, która naprawdę świetnie oczyszcza, ale do zbyt delikatnych nie można jej zaliczyć. W skład samego Shinyboxa wchodziły:
- puder fiksujący Afect - dobrze matuje i utrwala makijaż,
- szampon do włosów Perfect.me wersja Frizz Stop & Keratin Repair - czeka na testowanie, szampon z silnymi detergentami,
- krem do rąk nawilżający DermoSpa Dove - nawilżenie daje zbyt słabe żeby nazwać ten krem nawilżającym, podstawą są silikony, ale mimo tego całkiem się z nim polubiłam,
- witaminowy balsam do ust Strawberry Sorbet Delia - czeka aż wykończę Sylveco, ale ośmieliłam się na otwarcie go i jedną próbę, którą przeszedł bardzo pomyślnie,
- kolagenowe płatki pod oczy Prestige Solutions - czekają na wykorzystanie,
- maski do włosów Perfect.me w saszetkach Frizz Stop & Keratin Repair, Repair & Colour Save oraz Natural Oils Repair - dwie pierwsze wersje czekają na użycie, wersja z olejami jest już po pierwszej próbie, którą przeszła pomyślnie, 
- szampon i odżywka Kozie mleko Biały Jeleń w saszetkach - czekają na użycie.


Na koniec ostatnia wygrana w tym miesiącu - odżywka kokosowa Dr Organic wygrana na fanpage firmy. Dodatkowo otrzymałam próbkę pasty do zębów. Odżywka miała sobie czekać nieotwarta, ale oczywiście nie mogłam wytrzymać i ją użyłam, a potem odłożyłam z niechęcią. Moje włosy uwielbiają aloes i kokos, więc musiał być po niej dobry efekt. I był. Przykro mi było ją odstawić, ale mam zbyt dużo odżywek i masek, które muszę pokończyć, więc musi czekać. :(


Z marcowych nowości to tyle. Kwiecień i maj będą podobnie jak marzec obfitowały w nowości, bo jest jeszcze sporo kosmetyków,  które muszę kupić.

Jak Wasze zakupy? Zainteresowało Was coś z prezentowanych przeze mnie nowości? Jak mijają Wam święta?

Pozdrawiam,
Iza

PS Przypominam o zgłoszeniach na spotkanie blogerek w Rybniku.


8 komentarzy:

  1. Ile fajnych rzeczy pozgarniałas! Czekam na recenzję pomadek Sylveco :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomadka rokitnikowa i peelingująca już są zrecenzowane. Brzozowa jest w planach. ;)

      Usuń
  2. Fajne nowości a książek pozazdroszczę ;)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeżeli podzielisz się ze mną swoją opinią. :)