poniedziałek, 16 czerwca 2014

Moja próba przyspieszenia porostu + akcja Zdrowy posiłek



Cześć!

W tym poście chciałabym Wam przybliżyć co robię żeby zwiększyć porost włosów i jakie efekty już zdążyłam zaobserwować. Wpis podsumowujący pojawi się 1-go albo 3-go lipca – jeszcze dokładnie nie wiem jak mi to wyjdzie.  Jako wstęp chciałam Was poinformować, że dołączyłam do akcji u Amaudie „Zdrowy Posiłek”. Banerek wygląda tak:

http://amaudie.blogspot.com/2014/06/wspolna-akcja-zdrowy-posiek.html

Jak w niego klikniecie to przeniesie Was do Amaudie. Znajdziecie go też na pasku bocznym mojego bloga. Sama akcja polega na tym, żeby zjeść co najmniej jeden zdrowy posiłek dziennie, najlepiej żeby to było śniadanie. posiłek ten powinien składać się z białka, owoców i warzyw. Akcja ma trwał dwa tygodnie. U mnie jednak ten czas wynosić będzie miesiąc, ponieważ w ramach mojego „przyspieszenia” staram się działać zarówno od zewnątrz, jak i od wewnątrz. 

Zaczęłam 1 czerwca z wyjściową długością 51,5 cm. Codziennie rano przed śniadaniem piję łyżeczkę oleju lnianego, który jest naprawdę ohydny w smaku. Próbowałam go wymieszać z twarogiem i jeść kanapki z nim i warzywami, ale gorycz oleju przebijała wszystko (mimo iż nie dałam go dużo) i zrezygnowałam z tego pomysłu. 


Miałam sobie odpuścić w czerwcu picie skrzypokrzywy, ale mój organizm zaczął szwankować, więc już drugiego dnia powrócił do mojej diety. Niestety było już za późno na podniesienie odporności i dopadło mnie choróbsko, które ciągle jeszcze trwa. Zaparzam go zawsze rano. Po wizycie u lekarza skorzystałam z konieczności zakupów w aptece i włączyłam do suplementacji witaminę B complex. Łykam ją wieczorem.

Częścią mojego działania od wewnątrz stało się niewielkie zreorganizowanie diety. Korzystając z sezonu na owoce i warzywa staram się je jeść jak najczęściej. Pojawiają się prawie zawsze jako część śniadań. Niemal codziennie piję świeży koktajl z owoców i ziół.

Koktajl z nektarynek, banana i mięty.
Koktajl z truskawek.
Koktajl z pietruszki, cytryny i miodu - bardzo
dobry w stanach przedprzeziębieniowych.

Nie zaniechałam przy tym pielęgnacji typowo zewnętrznej. Codziennie wcieram Jantar, który na szczęście nie podrażnił mi do tej pory skóry głowy. Włosy zabezpieczam tak jak zawsze, czyli na długość mgiełka, na końcówki serum. Oba z silikonami. Dwa razy w tygodniu (dla przypomnienia - myję 3 razy w tygodniu) na skórę głowy nakładam domową maskę drożdżową na minimum 30 min. Maska zawsze składa się z 1/3 kostki drożdży, 2-3 łyżeczek oleju musztardowego (który podobno też działa na porost), 1 łyżeczki oleju rycynowego, 0,5-1 łyżki płynnego miodu (ma zadanie nawilżyć) oraz gęstej maski lub odżywki. Ten ostatni składnik jest bardzo ważny z tego względu, że ma on zagęścić mieszankę. Oleje, drożdże i miód wymieszane są dość rzadkie i nałożone na głowę będą nam najprawdopodobniej spływać. Maska dorzuci nam kilka składników aktywnych, a oprócz tego utrzyma całość „w ryzach”. Nie będziemy musieli się martwić o to, że coś nam będzie spływać po karku czy czole. Najlepsze do tego są maski Kallos (używałam do maski drożdżowej Latte i Color) lub Biovax (używałam do włosów przetłuszczających się). Sprawdzi się każda maska, która jest bardzo gęsta. Dla porównania trzeba użyć bardzo dużo maski Alterra żeby maska drożdżowa była odpowiednio zagęszczona.


10-go dnia mojej walki o przyrost z ciekawości chwyciłam za metr krawiecki, którego używam do mierzenia długości włosów. W ciągu tych dni przybyło mi 0,5 cm. Nie wiem czy się cieszyć, czy płakać. Był to dopiero początek, więc liczę, że na początku lipca będę zaskoczona. Co innego zauważyłam w tak krótkim czasie? Pojawiło się mnóstwo babyhair i wyraźnie zmniejszyło się wypadanie włosów. Paznokcie rosną szybciej i są dużo mocniejsze. Poprawił mi się także stan cery. Od dawna (mea culpa) nie stosowałam OCM i moja skóra przez połowę maja była z tego powodu napięta, szorstka i przesuszona, a teraz mimo, iż do niej wciąż nie wróciłam (mea, mea culpa) to obecnie jest całkiem dobrze nawilżona i jest taka „do miziania”.

Ciekawe jak będzie dalej i jakie efekty uda mi się osiągnąć. Trzymajcie za mnie kciuki. ;)

Pozdrawiam,
Iza.

6 komentarzy:

  1. Bardzo mi miło, że napisałaś o tym na swoim blogu :) Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ambitne plany :) Z pewnoscia jeszcze przyrost podskoczy :)! Ja juz zakupilam ponownie olej lniany do picia i ciagle rano o nim zapominam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Za każdym razem jak widzę Twoją maskę drożdżową myślę automatycznie o masie na ciasteczka i juz czuję ich zapach ;-) Może przez maskę drożdżową Agafii.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie potrzebuję akcji, żeby się dobrze odżywiać, ale akcja godna naśladowania, jeśli ktoś ma problemy z motywacją lub samozaparciem! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę, że nie jest Ci potrzebna. Nie mam problemów z motywacją, ale z rodziną, która odmawia współpracy w zmianie menu, więc muszę się w pewnym stopniu do nich dostosować. :/

      Usuń

Będzie mi bardzo miło jeżeli podzielisz się ze mną swoją opinią. :)